Praca świętokrzyskie

Szybkie i pewne zyski tylko dla odważnych.

No niestety, żeby coś mieć, trzeba ryzykować. Przecież gra na giełdzie na przykład nie jest pewna, jasna i zawsze klarowna. To duże ryzyko i zawsze trzeba liczyć się z tym, że można sporo stracić. Podobnie jest z hazardem.

To już typowy przykład na to, jak czasami ryzyko może sięgać zenitu. Hazard oczywiście, to zarabianie z reguły brudnych pieniędzy, rzadko kto, bawi się w hazard z ciekawości, lub po prostu dla rozrywki. Kasyna to pralnia brudnych pieniędzy i dom ryzyka. Bo możemy zyskać bardzo dużo, ale też bardzo wiele możemy stracić. Jednym słowem, żeby mieć, trzeba zaryzykować.

I tak samo jest z rozkręcaniem własnego biznesu. Czasami trzeba bardzo wiele zainwestować, a z czasem biznes okazuje się klapą i tracimy wszystko, całe zyski.

I co wtedy?

Wtedy jest załamanie i rozpacz, ale przecież inwestując w coś nigdy nie jesteśmy w stanie określić, czy jest to inwestycja przynosząca zyski, czy też odnotujemy tylko i wyłącznie straty. Wszystko trzeba przeżyć, sprawdzić, przekonać się na własnej skórze. Dobrze jest inwestować w coś, co jest już w pewnym stopniu sprawdzone, i taką możliwość daje nam franczyza. To idealne rozwiązanie dla tych, którzy boją się rzucić od razu na głęboką wodę, oraz dla tych, którzy na zapewnione inwestycje nie mogą sobie pozwolić na przykład ze względów finansowych.

Tak kształtuję się sytuacja, że franchising jest raczej pewną inwestycją, gdyż inwestujemy w znaną już markę. Jedynym ryzykiem, jakie się z tym łączy jest to ryzyko związane z lokalizacją otwieranego przez nas obiektu, i faktem, czy liczną grupę popytową mogą stanowić okoliczni mieszkańcy, aczkolwiek franczyza jest raczej przeważnie pewnym przedsięwzięciem i każdy, kto się obawia, może swoje obawy odrzucić i ryzykować.

Od zera do celu.

Oto jest właśnie pytanie, nie pozbawione uroku, wielu wątpliwości i popularności w ostatnich czasach, w których panuje kryzys i życie nie jest proste, a szczególnie sytuacja na rynku pracy.

Najbardziej dezaprobujące jest to chyba dla młodych ludzi, studentów, czy absolwentów kierunków trudnych, wymagających dużej ilości pracy, myślenia, starania się, itp. Ci wszyscy ludzie, którzy przechodzą ciężką drogę pięcioletnich zajęć, wykładów, itp. nie oszczędzających ich sił, ich snów, ich odpoczynku, kończąc studia z radością na twarzy, że koszmar ciągłej nauki wreszcie się skończy, a teraz świat stoi przed nimi otworem, z szeroko otwartymi ramionami i mnóstwem propozycji, tacy ludzie nagle dostrzegają brudną i przykrą rzeczywistość bezrobocia. Widzą, że bardziej od ich trudu liczy się protekcja i system: „po trupach do celu”.

I jak się nie załamać. W końcu tyle lat nauki i dalej problemy z pracą?

No przecież pracodawcy oczekują i wykształcenia i doświadczenia i znajomości wielu języków, tak naprawdę za marne grosze. Nie ma sprawiedliwości, ale przecież trzeba sobie jakoś radzić. A może być tak franczyza? Przecież siedzenie i użalanie się nad sobą wiele nie zmieni, a na pewno nic nie poprawi.

Trzeba działać.

W końcu franchising nie powinien być dla tak zahartowanych młodych ludzi jakimś dużym problemem, czy wyzwaniem. Zaczynanie własnego biznesu od samego początku, poczynając od zdobyciu zaufania konsumentów, to już cięższa sprawa, ale takie odtwórcze prowadzenie czegoś już znanego i wyrobionego na rynku nie jest skomplikowane.

Franczyza jest przeznaczona z pewnością dla ludzi inteligentnych, którzy wiedzą, jak sobie radzić z takim biznesem, ale przecież ludzie po studiach właśnie tacy są, inteligentni, zdolni, odważni.